niedziela, 5 czerwca 2011

043# Ligatura pitching


     Sądziłem, że doczekam się dziś wyników, ale jak na razie ich nie ma, a ja już nie mam mocy siedzieć przed kompem, więc o pitching’u będzie na razie w ciemno, bo bez wyników.
      Po niespodziewanej zmianie peronów w Krakowie, gdzie ludzie okazali sobie miłosierdzie w postaci zabijania się w pędzie do wagonów- miejsca było wystarczająco i leżałem sam w całym przedziale, chociaż wlazłem jako jeden z ostatnich do wagonu, nie lubię robić z siebie idioty bez powodu- reszta podróży przebiegła bez zakłóceń i dotarłem do Poznania zgodnie z planem. Miałem ciut czasu, więc pospacerowałem i muszę przyznać że całkiem ładne miasto, tylko strasznie mało ławek w okolicy tego teatru dnia 8 i browara piłem na placu w słońcu, w którym gotowało się wszystko na twardo. Oczywiście w stresie, bo strażnicy lubią strasznie niespodziewanie wyskakiwać zza pleców, ale tym razem nie było niespodzianek. Odświeżony udałem się na salony.
Prezentacje odbywały się w ciemnym pomieszczeniu [sorki,trochę mi ręka zadrżała...],

w którym o dziwo zapełnione były wszystkie stołki przygotowane dla gości. Czekając na swoją kolej pykłem  foto widoku za oknem,

żebyście się mogli poczuć tak, jakbyście tam byli osobiście. Byłem przedostatni, i raczej nie wypadłem oszałamiająco. Mam kiepską dykcję mówiąc po polsku, a po angielsku mogło być tylko gorzej ale ostatecznie nie chodzi chyba o moją elokwencję, lecz o to co mam do pokazania swoim komiksem? A przynajmniej żyję w takim naiwnym być może przekonaniu. Tak czy siak, jestem pewien że nie wygram, tylko zrobi to ktoś rysujący komiks „swoim stylem ” [czyli nie należący do komiksu środka, jak to się mówi o moich skromnych dokonaniach], jak ma to przeważnie miejsce, ale fajnie było się przejechać. Zamieniłem także słowo z samym Jackiem Gdańcem, bardzo pozytywnym gościem  i mam nadzieję, że przy następnej okazji uda się nam coś niecoś łyknąć. Jacek zrobił kilka zdjęć, na których uwiecznił moją drogę przez mękę w trakcie prezentacji, a także wyświetlone plansze [inne od tych w poście], które znajdziecie na fotorelacji na stronie gildii.
Po szybkiej prezentacji skoczyłem na obiad za 4,4 pln [i był dobry !],  zaopatrzyłem się w odpowiednią ilość napojów ekhm... chłodzących i wróciłem do pociągu.  I to tyle moi drodzy, dzięki wszystkim organizatorom, którzy przyczynili się do tego wydarzenia, a przy okazji umożliwili mi wycieczkę i pozwiedzanie kraju. Pozostaje już tylko czekać na wyniki, więc pozdrawiam was drodzy czytelnicy i śpijcie dobrze. Ach, byłbym zapomniał, na zakończenie dwie gotowe plansze, 1 oraz 4. Tak będzie wyglądał tom 2, podoba się?

5 komentarzy:

Maciej pisze...

Wolę jednak cz-b.
Ale działaj i nie poddawaj się.

Tomek pisze...

Ja również Macieju, ale ogólnie czytelnicy wolą chyba w kolorze i postanowiłem spróbować, inna kwestia czy uda mi się to w takiej postaci wydać :)

maciej gierszewski pisze...

i już wiadomo, kto wygrał.
ogłoszono.

IcekMały pisze...

Mnie się podoba kolor, ale kupie nawet jak bedzie czerń i biel. :D działaj panie Tomasz. Działaj. :)

Tomek pisze...

Tak, gratulujemy zwycięzcy oczywiście, muszę przyznać że zwycięzca rozmawiał z jury prawie jak z kumplami.
Panie Krzysztofie, dzięki i zapewniam że działam :)