34. Amatorski kącik recenzenta
Zagadka Zimowego Żołnierza zostaje rozwiązana.
Niestety, z
przykrością stwierdzam, że jest to zrobione w sposób raczej prostacki i
banalny, do tego pseudonaukowy bełkot mający uzasadnić zmartwychwstanie Jamesa
Buchanana, alias Bucky’ego brzmi raczej mało przekonująco.
Nie zmienia to faktu, że poza tymi drobnymi niedogodnościami
druga część historii jest równie dobra jak pierwsza. A przynajmniej drugi rzut,
bo historia stanowi jedność. To wciąż kawał dobrego komiksu. Steve Epting w
świetnej formie. Jego ilustracje podobają mi się bardzo. Kolory Franka d’Armaty
są bardzo klimatyczne i dalekie od plastikowej tandety, jaka kojarzy się z co
poniektórymi dziełami. Musze przyznać, że to jeden z moich ulubionych
kolorystów i wykonuje kawał doskonałej roboty, co widać po planszach, które
rysują inni rysownicy. Kolor w całym komiksie jest spójny i bardzo podnosi
poziom całości.
Rozdmuchiwana
we wstępie historia zmartwychwstania Bucky’ego jest sprawnie napisana,
aczkolwiek nie robi na mnie takiego wrażenia, jak powinna. Takie odnoszę
wrażenie, ale może to przez fakt, że komiksowe śmierci i zmartwychwstania w
ogóle słabo na mnie działają.
Świetnie
rozwiązana sprawa śmierci Red Skulla zamyka tą obszerną, dobrze narysowaną,
świetnie pokolorowaną historię. Bardzo mocna, świeża pozycja. Oby więcej
takich.