Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lutego 2018

#507 Podsumowanie roku 2017

Moi drodzy. Rok 2017 był dla mnie pod względem pracy rekordowo owocny. Przygotowałem 10 komiksów, we współpracy z wydawnictwami Abrys, Bombajka, Kameleon, na które złożyło się blisko 250 stron w pełnym kolorze.



Współpraca z kanałem BajuBajuTv  zaowocowała wykonaniem ilustracji i projektów do 40 animacji [ czyli jakieś 200 backgroundów i kilkadziesiąt postaci] , Do oglądania bajek zapraszam oczywiście na stronę kanału.




 Miałem również przyjemność zilustrować książkę opowiadającą przygody Miltona, postaci znanej z popularnego kanału YT DrollerCaster. Książka spotkała się z dobrym przyjęciem i kto wie, być może w tym roku ....




Wykonałem również sporo innego rodzaju rysunkowych zleceń, na które składały się storyboardy czy indywidualne zamówienia, wszystkim, którzy chcieli skorzystać z moich umiejętności dziękuję.

Dla serwisów Aleja Komiksu oraz Paradoks  przygotowałem około 50 recenzji, ale nie będę się bawił w dokładne szczegóły, wybaczcie :)

Było pracowicie. Bardzo pracowicie. Udało się tego wszystkiego dokonać dzięki stałej pomocy ze strony mojej małżonki, która zamiast leżeć na kanapie i oglądać Klan czy innego tasiemca pracuje również bardzo intensywnie, za co muszę jej podziękować.
Czego zabrakło? Czasu, na Fejsa, na bloga, oraz na własne projekty komiksowe. Widzę, że wrzucenie posta raz na miesiąc to za mało, żeby komukolwiek chciało się odwiedzać bloga czy dołączyć do czytelników Fejsa. Nie wiem, czy uda mi się to zmienić, rok 2018 szykuje się co najmniej równie pracowity, a jeśli mam wybierać, czy poświęcać czas na rysowanie i pisanie, czy siedzenie na necie.... no cóż. Niemniej, drogi potencjalny czytelniku, będę się starał. Na pewno będe dużo rysował i czytał tyle komiksów, ile zdołam. Nad prowadzeniem bloga trzeba będzie się zastanowić, czy ta forma jednak nie przechodzi powoli do historii.

Pozdrawiam !




piątek, 7 lutego 2014

#301 Podsumowanie 2011-2013 cz.3

CD nastąpi ł.

      Napisał do mnie Tomasz L. Podobały mu się moje prace, miał plan zrobienia komiksu, do którego potrzebował realistycznej kreski, chciał ten komiks zrobić ze mną. Do tej pory tylko raz w życiu miałem takiego farta [ o tym będzie w kolejnej części podsumowań, dotyczących konkursów i zleceń, czyli rzeczy krótkometrażowych- to dopiero będzie ciekawe!!], więc podszedłem do tematu bardzo sceptycznie. Po zainkasowaniu konkretnej zaliczki i zrobieniu przeszło 20 plansz w niezłej atmosferze mój sceptycyzm się rozwiał.




 Zapaliłem się jak nigdy. Komiks miał wyjść w wielkim nakładzie w Polsce, Wielkiej Brytanii i USA, więc przyznacie, ze okazja wydawała się nieziemska. Nie wgłębiając się w szczegóły projekt nie doszedł do skutku, zostało mi przeszło czterdzieści gotowych, kolorowych plansz oraz drugie tyle szkiców. Patrząc na to dzisiaj nie żałuję, że tak się stało. To był kolejny fallstart, jak w przypadku Kamienia. Gdyby, nie daj Boże, wyszło to jeszcze za granicą, to mógłbym przestać marzyć o czymkolwiek. A tak, w niezłym tempie około 5 miesięcy wykonałem sporo pracy, i na początku 2013 roku miałem wolne moce przerobowe. Część tego materiału możecie zobaczyć TUTAJ, gdzie was oczywiście serdecznie zapraszam. Jest tam spot przygotowany przez scenarzystę, który od początku widział swój tekst jako film, i tak też planuje go zrealizować.




     Rysowanie komiksu superbohaterskiego było, odkąd zacząłem rysować komiksy, moim marzeniem. Chłopaki od BO mnie wyprzedzili, ale  tylko dlatego, że wcześniej nie czułem się na siłach robić takiego komiks. Co mi tam, mnie nic nie zraża, w mojej głowie przez cały 2012 rodził się pomysł na postać. Tak powstał Polski Duch oraz jego nieodłączna część, Karol. Nie ukrywam, kostium powstał na fali fascynacji Ultimates, i szczerze mówiąc, nawet dzisiaj nic bym nie zmieniał w jego postaci. Jest dokładnie taki, jaki ma być. Porównania do BO, które się pojawiają tu i ówdzie są według mnie odrobinę nietrafione – w moim odczuciu każdy heros, jaki powstanie po BO będzie do niego porównywany- no ale czytelnicy mają prawo do wyrażania swojego zdania, więc niech to robią. W każdym razie, postać główna, drugoplanowe i dość rozbudowany scenopis był gotowy. Nie chciałem sam tego pisać, nie czuję dialogów, są sztywne, kiedy je piszę.Nie potrafię upiększać rzeczy, a przez to brzmią za mało emocjonalnie. Postarałem się o pomoc, i to było dobre rozwiązanie. Komiks zacząłem rysować gdzieś w marcu 2013 roku, do września – wtedy, z braku czasu przestałem – powstało coś koło 50 plansz. Te plansze, które możecie dzisiaj oglądać na blogu Polskiego powstały prawie rok temu :) Więcej o tym komiksie znajdziecie na jego Profilu, więc wpadajcie tam i bawcie się dobrze, gorąco zapraszam do polubienia.




     Uff. Mamy rok 2013, 90 gotowych plansz oraz 40 szkiców czekających na tusz. Nadchodzi wrzesień . I na razie przerwa, w następnym podsumowaniu będzie o konkursach, zleceniach, webkomiksach  oraz o dobru i złu. Zarezerwujcie sobie piątkowy wieczór. Zapraszam na przedostatni odcinek podsumowania.

piątek, 31 stycznia 2014

# 300 Podsumowanie, 2011-2013 cz.2


     Trzy setny post, trzy lata blogowania. Startując obawiałem się, że nie będę miał o czym pisać, tak naprawdę pisać było i jest o czym, tylko coraz mniej czasu i chęci na pisanie, skoro można rysować komiksy i czytać książki...
     Ale do rzeczy, bo czasu mało, a materiału sporo. Bloga, za namową wtedy jeszcze mojej „dziewczyny”, dzisiaj już żony założyłem i to była dobra decyzja. Miał on służyć przede wszystkim wypromowaniu Kamienia Przeznaczenia i spełnił swoją rolę. Tak naprawdę rok 2011 oraz 2012 zeszły w większości na rysowaniu, kolorowaniu, wydawaniu i promowaniu tego tytułu, dlatego nie będę się wgłębiał w drobnicę, którą robiłem w międzyczasie.
     Powstały 4 części, w sumie przeszło 200 stron komiksu w niecałe dwa lata, więc wynik chyba niezły. Zaznaczam, że jestem przykładnym obywatelem pracującym w prywatnej firmie nie związanej z rysunkiem, wszystko o czym będzie mowa robię po godzinach. To informacja dla tych, którzy zastanawiają się, czy poświęcają dużo na swoje hobby. Czytajcie i sami oceńcie.
     Tom pierwszy miał nakład 300 sztuk, sprzedało się prawie 200, około 40 poszło na promocje, recenzje, znajomym, itd., itp.  Wynik bardzo zadowalający, przynajmniej mnie, jako że komiks miał bardzo dużo braków, i mogło być gorzej. Tymczasem poniesione koszty w zasadzie się zwróciły, mogłem działać dalej.
     W część drugą włożyłem najwięcej wysiłku jeśli o stronę graficzną idzie. Komiks w pełni kolorowy, chociaż krótszy. Dołożyłem płytę, zmniejszyłem nakład, i to była dobra decyzja. Na chwilę obecną komiksu już nie ma w obrocie, co gorsza nie posiadam własnego egzemplarza i nie wiem, jak to się stało. Będę go musiał gdzieś sobie kupić ;].
     Nakład: 200,  sprzedanych 150, reszta poszła na promocje i gdzieś się rozeszła,  u mnie ich nie ma.  Na tym komiksie nawet zarobiłem na dwie, albo i trzy skrzynki mojego ulubionego napoju, i to był niewątpliwy sukces.
     Część trzecia  miała być najbardziej dynamiczna. Prąc jednak  naprzód skróciłem sceny, skróciłem pościg, wyrzuciłem sekwencje walki, i wyszło jak wyszło. Recenzenci stracili cierpliwość i komiks ogólnie został przyjęty chłodno. Zasłużył na to.
     Nakład 150, sprzedanych koło 120, w domu zostało mi ze 20, już nie rozdawałem na lewo i prawo, nie było sensu. Ci, którzy chcieli komiks przeczytać wydali te 15 PLN, więc szał promocyjny zakończyłem na tomie drugim.
     Tom 4, trochę na szybko,  kolor skończyłem w połowie, bo szkoda było mojego nadwyrężonego kręgosłupa. W tekście błędy z pośpiechu, ogólnie rzecz biorąc dojrzałem do tego, żeby stwierdzić, że zmarnowałem nieco dobrą historię, bo do dziś uważam, że historia i pomysł były dobre i całkiem oryginalne, tylko źle poprowadzone i rozwiązane za pomocą może zbyt tanich chwytów. Brakło pomocy ze strony doświadczonego scenarzysty, której w mrocznych początkach szukałem bezskutecznie :) Brakło mi do tej części serca, i to było widać.
Nakład i sprzedaż jak przy tomie 3.
     W ten sposób mamy praktycznie koniec 2012 roku. Dwa lata działalności, 4 albumy. Sam narysowałem, napisałem, zająłem się drukarnią, promocją, dotarciem do recenzentów, zaproszeniem licznych gości [ którym bardzo dziękuję za pozytywną odpowiedź].
     Wysłałem przez ten czas koło 1000 maili, wiem, bo skrzynkę na gmailu też założyłem w tym samym czasie, co bloga. Przygotowanie planszy w zależności od zawartości zajmowało mi około 6-12 godzin, wraz z szukaniem zdjęć, i całą resztą niezbędnych czynności. Dlatego mimo wszystko pokuśmy się o odrobinę matematyki w wielkim przybliżeniu.
220 stron * 8 godzin =1760 godzin na narysowanie .
1000 maili * 5 minut [ staram się szybko pisać :)] = 5000/60= 83 godziny
     Dokładając czas spędzony na stoiskach w Warszawie i Łodzi, czas spędzony na pisaniu postów promujących, można przyjąć spokojnie 2000 godzin pracy. 1000 godzin rocznie, 80 godzin miesięcznie,  3 godzinny dziennie.  
      Gdybym z taką wytrwałością trenował Hapkido, zmiażdżyłbym nawet Bruce’a Lee :)
    Po czwartym tomie trochę się wypaliłem.  To była połowa roku 2012, wtedy zakończyłem większość prac. Blog jest o parę miesięcy opóźniony, z reguły najpierw rysuję, potem to pokazuję, nie odwrotnie jak to często bywa wśród autorów.  Postanowiłem spróbować odpocząć i zając się czymś innym. Trafiła się okazja, zanosiło się na prawdziwy przełom... c.d.n.






niedziela, 26 stycznia 2014

#299 Komiksowanie 2011-2013, czyli wstęp do podsumowania

    Witajcie, chłopaki i dziewczyny, panie i panowie, którzy tu czasem zaglądacie, a wiem że to robicie. Zbieram się i zbieram i nie mogę wyzbierać, ale coś drgnęło. Rysujecie sobie gdzieś na boczku komiksy? Marzy wam się komiksowa sława? Chcielibyście się czegoś na temat funkcjonowanie tej maszyny dowiedzieć? Otóż, w najbliższym czasie przybliżę wszystkim nieobznajomionym z tematem czytelnikom, jak taka kariera wygląda w przypadku człowieka amatora, który robi to chociaż nie umie, czyli konkretniej mówiąc podam wam to wszystko na moim przykładzie. To będą posty dobre zwłaszcza dla matematyków, bo będzie trochę liczb, i to będą posty o stanie faktycznym, a nie tryskające optymizmem, opiewające wielkie plany, które potem i tak nie dochodzą do skutku i wszyscy o tym zapominają.
Zatem do poczytania wktórce.
Ps; Miałem być nieco bardziej aktywny, ale po prostu się nie da. Wybaczcie.