Pokazywanie postów oznaczonych etykietą x-men. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą x-men. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 marca 2017

#478 Styczniowo lutowe recenzje

Witajcie, przedstawiam podsumowanie styczniowo lutowych recenzji.

Lokiemu udaje się pokonać Thora, Odyna oraz wszystkich przeciwników i objąć tron Asgardu. Bóg psotnik spełnił swoje odwieczne marzenie i udowodnił, że jest kimś więcej, niż popychadłem i drugorzędną postacią. A jednak nie zaznał szczęścia ani radości. I warto wybrać się w podróż przez kamienne mury mitycznego pałacu, by dowiedzieć się dlaczego.

Loki

Całość dostępna pod tym linkiem

Czwarty integral, zbierający siedem zeszytów oryginalnej serii pisanej przez Morrisona, oraz wzbogaconej o trzy zeszyty z serii JLA Classified trafia do rąk polskich czytelników. Widocznie lepsza jakość okładki sugeruje, że będzie to nowy rozdział w życiu ligi. Cóż... prawie.

JLA. Amerykańska Liga Sprawiedliwości #04

Całość dostępna pod tym linkiem 

Jeżeli przypadkiem posiadacie trzy twarze lub może głowę kalmara zamiast ludzkiej, to jest takie miejsce, w którym powinniście czuć się jak w domu. To szkoła dla młodych talentów imienia Jean Grey.

Wolverine i X-Meni #04: Starzy kumple, nowi wrogowie

 Całość dostępna pod tym linkiem 

"Wojna Domowa" to przykład tego, że dobra historia z trykotami nie wymaga kosmicznych zagrożeń i ratowania świata przed nieuniknioną zagładą. Mark Millar udowadnia po raz kolejny, że jest mistrzem w swoim fachu, tworząc jedną z najlepszych opowieści z herosami w roli głównej.

Wojna Domowa

 Całość dostępna pod tym linkiem 

 Droga, którą podążył Rick Remender, okazała się bardziej kręta, niż można było przypuszczać. W tym przypadku jednak nie wyszło to opowieści na plus, a w pajęczynie uknutej z wątków trochę zatracił się wciągający klimat, który udało się autorowi zbudować w poprzedniej odsłonie Uncanny Avengers.

Uncanny Avengers #03: Czas na Ragnarok

 Całość dostępna pod tym linkiem 

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce w 1951 roku przyszło na świat blisko trzysta tysięcy dzieci, w tym również mała Wanda. Autorce trafiła się trudna rodzina, z powodu której dzieciństwo zostawiło raczej mało pozytywne wspomnienia. Postanowiła opowiedzieć o tym każdemu, kto chciałby wysłuchać jej historii. A według jej słów oraz dużej ilości pochlebnych tekstów na temat komiksu, jakie są dostępne w sieci, można nabrać przekonania, że większość z tych trzystu tysięcy dzieci musiała być nieszczęśliwa, seksualnie molestowana, a PRL był najczarniejszą z czarnych epok, w jakich można było spędzić dzieciństwo.

Totalnie nie dla każdego

 Całość dostępna pod tym linkiem 

I Paradoks

Frank Miller stworzył w 1998 roku powieść graficzną zatytułowaną po prostu 300. W 8 lat później do kin wszedł film pod tym samym tytułem, przy którym Miller zresztą pracował, a który stał się przebojem. Na rynku polskim pierwsze wydanie albumowe z 2005 roku osiągało pokaźną wartość na wtórnym rynku. Na szczęście dla wszystkich, którzy nie mieli okazji  znaleźć się w jego posiadaniu, Egmont wydał wznowienie. Nie czekajcie i nie odkładajcie decyzji na później, bo warto ten komiks przeczytać i mieć w domowej biblioteczce.



 Całość dostępna pod tym linkiem 

Jak to często bywa w uniwersum ksenomorfów, kiedy wszystko wydaje się iść ku lepszemu, to znaczy, że najgorsze dopiero przed nami. Na statku mającym zabrać uciekinierów do domu czai się niezauważony do tej pory predator. Przy czym nie jest to kolejna bezimienna maszyna do zabijania, ale wytrawny i doświadczony Łowca, który za cel obrał sobie potężnego inżyniera. Galgo awansował na główną postać i zdominował czwartą odsłonę serii. W walce o przetrwanie bezwzględny człowiek poświęca swoich dwóch towarzyszy, którzy do tej pory stali z nim ramię w ramię, ale poświęcenie nie przynosi pożądanego efektu. Predator tryumfuje i zmusza pokonanego Galgo do powrotu na LV-223. Czają się tam obcy, inżynier oraz pozostawiona na pastwę losu pani kapitan Angela wraz z resztą ocalałej załogi…



Całość dostępna pod tym linkiem 

środa, 2 listopada 2016

#465 Październikowy przegląd komiksowy

Witajcie. Jak co roku Październik obrodził komiksami. Poniżej przegląd tekstów, które przygotowałem dla Serwisu Aleja Komiksu. Kilka pozycji jest naprawdę godnych uwagi, zachęcam do zapoznania się z tekstami.

Wieczny Batman 3

Hush siedzi zamknięty w klatce. Większość zbiegów z Arkham siedzi zamknięta… w posiadłości Wayne’ów. Organizacje przestępcze, zjednoczone twardą ręką Seliny, siedzą grzecznie na tyłkach. A Bard, zmieniony o 180 stopni chce pomóc. Tymczasem destrukcja Gotham trwa w najlepsze i nikt, nawet największy detektyw nie wie, kogo trzeba postawić do pionu, żeby skończyć to szaleństwo.


Całość dostępna pod tym LINKIEM.

All inclusive



JLA 3

W trzecim tomie przygód Amerykańskiej Ligi Sprawiedliwości Grant Morrison zabiera nas po raz kolejny w podróż przez czasoprzestrzeń, wymiary, dziury czasowe i wszystkie te rzeczy, które do tej pory testował na Supermanie i reszcie załogi. Robi to wciąż w ten sam sposób, przegadany, rozbuchany i mało przekonujący. Fani rozwałki i klasyki lat 90. powinni być zadowoleni. Czytelnicy, którzy ten etap mają za sobą, raczej nie znajdą tu nic odkrywczego.

Całość dostępna pod tym LINKIEM.


Nawet złoczyńcy z piątego wymiaru nie dają rady

Rewolucje 1-4 Integral

Pierwszy tom "Rewolucji" ukazał się w 2004 roku. Od tamtego czasu seria rozrosła się do dziesięciu tomów, stając się jednym z ważniejszych wydarzeń na rodzimym poletku, a jej autor znajduje się w czołówce polskich autorów. Komiks absolutnie się nie zestarzał, a wędrówka po świecie stworzonym przez Skutnika, z początku chaotyczna i zdawałoby się bezcelowa, staje się w najwyższym stopniu ekscytująca.


Całość dostępna pod tym LINKIEM.
 

W matematycznym labiryncie


Uncanny Avengers 2

Niektóre podejmowane przez nas działania mogą przynieść nieprzewidziane skutki dopiero po pewnym czasie. W przypadku bóstw ten czas może być znaczący w ludzkiej skali. Takie, zdawałoby się na pierwszy rzut oka poprawne działanie - chociaż kierowane mało szlachetnymi pobudkami - podejmuje Thor. Jego efekty ujawnią się dopiero po tysiącleciach, ale dla Kanga czas nie gra żadnej roli. Kiedy ostatni element układanki wskakuje na swoje miejsce, rozpoczyna się gra o losy wszechświata. I jest to gra emocjonująca, jak rzadko kiedy.

Całość dostępna pod tym LINKIEM.


Losy świata w rękach psychopatów




czwartek, 25 sierpnia 2016

#455 Garść wakacyjnych recenzji

Witajcie. Po krótkiej przerwie [ bynajmniej nie od rysowania] wracam do jako takiego blogowania. Na początek zachęcam do zapoznania się z tekstami, które przez wakacyjny okres przygotowałem dla serwisu Aleja Komiksu. Dziękuję za udostępnienie egzemplarzy do recenzji.

Uncanny Avengers #01: Czerwony cień



Suicide Squad. Oddział Samobójców #01: Nadzorować i karać






Wolverine i X-Meni #03: Saga Hellfire





Wolfram




Liga Sprawiedliwości #06: Liga Niesprawiedliwości




Superman/Batman #03: Władza absolutna


sobota, 9 sierpnia 2014

#337 Kiedyś to może będzie Psylocke

Odpoczywacie?  Tak... Jim to umiał rysować długonogie lachony. Jak kiedyś znajdę chwilę, to może to skończe, ale na razie się nie zanosi, więc wrzucam szkic. Te krzyzyki, jakby kogoś interesowało ma wypełniać czerń :)  Pzdr.

niedziela, 22 grudnia 2013

#291 WKKM: X-men Niebezpieczni


       55. Amatorski kącik recenzenta 

    Nie kupowałem serii Astonishing wydawanej przez Muchę z kilku powodów, ale dziś trzymając kolejny tom przygód mutantów w wykonaniu Whedon’a i Cassaday’a widzę, że to był błąd.
            Cassaday, odkąd zobaczyłem jego prace bardzo szybko awansował w mojej hierarchii rysowników, po świetnym kapitanie Ameryce,  i jeszcze lepszym aktualnym tomie wielkiej kolekcji znajduje się w  ścisłej czołówce. Podziwiam w nim to, że pomimo oszczędnej i teoretycznie prostej kreski, tworzy naprawdę wspaniałe kadry, miejscami wręcz spektakularne. Zdecydowanie najlepiej wychodzą mu twarze postaci, zwierzęcy Beast także prezentuje się rewelacyjnie. Cassaday’a wspiera chyba moja ulubiona, i jedna z najlepszych kolorystek jakie widziałem, Laura Martin. Ich wspólne prace idealnie się uzupełniają, i stanowią dla oka czystą przyjemność. Podejrzewam, że nawet jeśli ktoś nie czyta komiksów, to jasne, przejrzyste i wyraziste ilustracje z przyjemnymi dla oka kolorami przypadną mu do gustu.
     Przez fabułę mknie się z prędkością światła. Scenarzysta daje tyle dialogów, ile trzeba, i ani grama więcej. Nie ma rozbudowanych narracji, przez co kolejnych plansz nie zalewa fala tekstu. Sprytnie skomponowana historia, dobrze napisana, z ciekawym zakończeniem i bardzo ciekawym dylematem, przed którym stają mutanci w stosunku do pewnych działań, jakich dopuścił się ich ukochany mentor i nauczyciel  sprawiają, że nie ma się do czego przyczepić, a nawet czeka się na więcej. Zostałem zaskoczony tym, czego dopuścił się Profesor X, i jestem ciekaw, jak też będzie życie mutantów dalej wyglądało. Jeśli chcecie się dowiedzieć, wiecie co robić.



piątek, 12 lipca 2013

#250 WKKM: New X-men: Z jak zagłada

        39. Amatorski kącik recenzenta


         Pierwszy raz zetknąłem się z ilustracjami Franka  Quitely'ego [Jedno z niewielu nazwisk, których nie potrafię zapamiętać]  w zeszytach DK, które przedstawiały dokładnie tą samą historię. Na pozór nie powinny mi się one podobać, daleko im do fotorealizmu, jaki prezentują co poniektórzy rysownicy, a który kocham najbardziej. A jednak, wbrew logice te dziwne, powykrzywiane nieco i zdeformowane postaci przypadły mi do gustu. Frank ma swój ewoidentnie rozpoznawalny styl, który nie kazdemu musi się podobać, ale na pewno nie można zarzucić mu sztampowości. W połączeniu z naprawdę dobrze wykonaną robotą przez kolorystę szata graficzna pierwszych trzech numerów New X-Men prezentuje się bardzo dobrze.
         Grant Morrison wiedział od początku, że chce  przebudować  skostniały  światek Profesora X i jego pupilków. Podpierając się nieco teorią o wymieraniu gatunków słabiej przystosowanych na rzecz tych przystosowanych lepiej stworzył naprawdę ciekawą, spójną i wciągającą historię. W końcu czyż mutanci nie są rasą znajdującą się o jeden szczebel drabiny ewolucyjnej wyżej? Główny antagonista całej opowieści, bliźniacza siostra Charlsa to pomysł genialny. Cyclops również przestał być ulizanym plastusiem i nareszcie można w nim dostrzec przywódcę.
          Podsumowując, ilustracje i scenariusz świetne, poziom komiksu bardzo wysoki, pozycja nad którą nie można przejść obojętnie. Ale... po co było zmieniać rysownika i do czwartej części dawać kogoś innego? Duet Frank/Grant radził sobie doskonale.  Ilustracje panaVan Scivera nijak nie pasują do reszty komiksu, nie wspominając o tym że takie ilustracje nijak mi do niczego zasadniczo nie pasują. Nie podobają mi się, są ....przeciętne. No i dlaczego wątek został urwany w momencie, kiedy tak naprawdę dopiero się zaczynał? Czyżby dalsza część historii obejmowałą zbyt dużą ilość zeszytów?
         Niestety, zostajemy zostawieni sami sobie z wypiekami na twarzy po przeczytaniu ostatniej strony  zaledwie czterech zeszycików,  na tym sprawa musi się zakończyć.


poniedziałek, 18 lutego 2013

#209 50 zeszytów X-men za 100 PLN

     Na sprzedaż taki mały bajer, w twardej introligatorskiej oprawie, coś około 50 zeszytów, dokładnie nie liczyłem. gdyby ktoś był zainteresowany szczegółowymi informacjami, niech pisze na maila. komiksy z lat 90, część polskich, część amerykańskich, ciągłość wątków bez obcinania epizodów. X cutioners song w całości między innymi, na sporej części okładek bajeranckie hologramy, którymi zachwycałem się w czasach podstawówki. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, link do aukcji TUTAJ.

zapraszam.








piątek, 15 lutego 2013

#208 Wielka Kolekcja Komiksów Marvela 6


Amatorski kącik recenzenta
26.
Mroczna Phoenix.

Przyznaję, że zasiadałem do lektury z wielkim podekscytowaniem. Z młodości pamiętam tylko ostatni zeszyt z tego tomu, w którym Xmeni naparzają się z wojskami cesarzowej Lilandry. Co prawda ilustracje Johna Byrna nawet wtedy mnie nazbyt nie zachwycały, ale wiem że komiks wywarł na mnie mocne wrażenie, zatem z przyjemnością zagłębiłem się w świat stworzony przez Chrisa.
     Objętościowo komiks spory, sporo tekstu, czytałem go przynajmniej z godzinkę. W ciągu tej godzinki uświadomiłem sobie dobitnie, że nie jestem fanem klasyki. Znane i poważane nazwiska z branży nie powodują u mnie wypieków na twarzy samym tylko faktem, że są znane i poważane. Komiks się jak dla mnie zestarzał. Zarówno na płaszczyźnie fabularnej jak i ilustracyjnej. Po prostu. Mnóstwo tekstu, którym pcha się fabułę do przodu. Dużo tkliwych gadek, bo cały ten komiks tak naprawdę to wielka telenowela na cześć wielkiej miłości między Jean a Scottem. Chociaż w historii przemiany Jean Grey w Dark Phoenix tkwi naprawdę wielki potencjał i sam pomysł jest świetny, to sposób jego przedstawienia na kartach komiksu nie powala. Brak całkowicie dramatyzmu i przekonania bijącego od postaci, najważniejsze miejscami momenty fabuły są załatwione dwoma, trzema zdaniami umieszczonymi w magicznej żółtej ramce narracyjnej. Magiczna żółta ramka narracyjna w ogóle sporo rzeczy załatwia. Jest to w jakiś sposób rozwiązanie, ale należy je umiejętnie stosować, natomiast w Mrocznej Phoenix to rozwiązanie jest jak dla mnie nadużyte.
     John Byrne, chociaż jak wszystkim wiadomo jest jednym z tytanów komiksu, to jednak rysował w innej epoce i jego ilustracje może na tamte czasy były rewelacyjne, ale mnie kompletnie nie powalają. Są poprawne, nic ponad to. Dodatkowo wiem, że wtedy nie było komputerowej kolorystyki, dlatego nie mam zastrzeżeń do prac kolorysty, ale również patrząc na dzisiejsze komiksy i zestawiając je z dziełem panów [państwa] Sharen-Wein mogę powiedzieć tylko tyle, że wyglądają fatalnie. Oprawa graficzna nie robi żadnego wrażenia na odbiorcy.
    W krótkim podsumowaniu powiem tak: komiks dla miłośników klasyki, ciekawa i epicka, ale nie do końca zachwycająco napisana historia plus oprawa graficzna tylko dla fanów tamtej epoki. Komiks zdecydowanie nie przyciągnie świeżego narybku.
    I na koniec jedna rzecz. Strona wielkiej kolekcji ma bardzo irytujące działanie dla takich ludzi, jak ja, którzy nie siedzą na forach i nie przeszukują internetu, bo nie bardzo mają na to czas i chęć. Bo tom 6 mam w rękach, a gdzie madafaka jest jakiekolwiek info co będzie za 2 tygodnie? No drodzy wydawcy, żeby jedną okładkę naprzód wstawić to chyba nie jest to wydarzenie nieosiągalne? Znowu nie wiem, czego oczekiwać w kiosku.
   Acha, w UK zeszyt kosztuje 10 funtów. Mniej więcej 15 PLN droższy, przy mniej więcej 5xkrotnie wyższych zarobkach. U nas na tom szary zjadacz chleba musi pracować ze 4 godziny, u nich niecałą godzinę. Smuteczek jest. Zwłaszcza jak widze, że na razie mają jakby ciekawsze tytuły. Chyba że wy zarabiacie na to w godzinę.  Pzdr. 

piątek, 28 grudnia 2012

#192 Wielka kolekcja komiksów Marvela #2


Niefachowe opinie odbiorcy masowego o wytworach kultury w postaci różnej.
22.
Wielka kolekcja komiksów Marvela #2.

      Przyznam, że z niecierpliwością zaglądałem do kiosku w poszukiwaniu drugiego tomu. Prawie jak w podstawówce, co za przyjemne uczucie. Pojawił się i wydałem kolejne ciężko zarobione pieniądze na trochę makulatury. Co mamy w tomie drugim? Zeszyty 1-6 Astonishing X-men vol.3. To pierwszy zdublowany komiks, już na samym początku kolekcji. Akurat ja nie  kupiłem wcześniejszej wersji wydanej przez Muchę...bo tak wyszło. Autorem scenariusza jest aktualna supergwiazda, czyli Joss Whedon [autor scenariusza do filmowej wersji mścicieli, która aż tak mnie nie powaliła, jak krytyków], autorem ilustracji nie znany mi do tej pory John Cassaday [a przynajmniej nic sobie z jego prac nie przypominam], kolorami natomiast zajęła się Laura Martin. Dlaczego wspominam o kolorystce? W dzisiejszej epoce komiksów koloryści odwalają taką robotę, że czasami powinni być wymienieni nawet przed rysownikiem. Do rzeczy, dal tych którzy nie czytali. Pewna znajoma dr. McCoya odkryła lekarstwo na...mutacje. Proste? Genialne? Owszem, muszę przyznać że świetny pomysł, wprowadzający sporo chaosu do świata mutantów. Scenarzysta Joss stworzył ciekawą i dobrze opowiedzianą historię, która oczywiście nie znalazła finału w tym wydaniu zbiorczym, co jest delikatnie irytujące, aczkolwiek tak widocznie musiało być. John Cassaday ma bardzo oryginalną kreskę, aczkolwiek dość rozregulowaną jak na mój gust. Widać, że niektóre ujęcia , zwłaszcza twarzy są żywcem zerżnięte ze zdjęcia, podczas gdy inne rysowane chyba z pamięci prezentują się znacznie gorzej. Do tego tła są znikome i bardzo proste, ale tak naprawdę cała jego kreska jest dość oszczędna, więc w sumie patrząc na całokształt jestem w pełni usatysfakcjonowany, przypadła mi jego praca do gustu. Ilustracje są świetnie uzupełniane przez nastrojowe, miejscami dość mroczne kolory położone przez panią Martin. Podsumowanie: zdecydowanie lepsza pozycja niż premierowy spiderman. Jestem całkowicie zadowolony z zakupu, czekam na więcej.