Mamy 21, więc mogę to śmiało wstawić..
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Te. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Te. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 listopada 2015
piątek, 31 stycznia 2014
# 300 Podsumowanie, 2011-2013 cz.2
Trzy setny post, trzy lata blogowania. Startując obawiałem
się, że nie będę miał o czym pisać, tak naprawdę pisać było i jest o czym,
tylko coraz mniej czasu i chęci na pisanie, skoro można rysować komiksy i czytać
książki...
Ale do rzeczy, bo czasu mało, a materiału sporo. Bloga, za
namową wtedy jeszcze mojej „dziewczyny”, dzisiaj już żony założyłem i to była
dobra decyzja. Miał on służyć przede wszystkim wypromowaniu Kamienia
Przeznaczenia i spełnił swoją rolę. Tak naprawdę rok 2011 oraz 2012 zeszły w
większości na rysowaniu, kolorowaniu, wydawaniu i promowaniu tego tytułu,
dlatego nie będę się wgłębiał w drobnicę, którą robiłem w międzyczasie.
Powstały 4 części, w sumie przeszło 200 stron komiksu w
niecałe dwa lata, więc wynik chyba niezły. Zaznaczam, że jestem przykładnym
obywatelem pracującym w prywatnej firmie nie związanej z rysunkiem, wszystko o
czym będzie mowa robię po godzinach. To informacja dla tych, którzy zastanawiają się, czy poświęcają dużo na swoje hobby. Czytajcie i sami oceńcie.
Tom pierwszy miał nakład 300 sztuk, sprzedało się prawie
200, około 40 poszło na promocje, recenzje, znajomym, itd., itp. Wynik bardzo zadowalający, przynajmniej mnie,
jako że komiks miał bardzo dużo braków, i mogło być gorzej. Tymczasem poniesione
koszty w zasadzie się zwróciły, mogłem działać dalej.
W część drugą włożyłem najwięcej wysiłku jeśli o stronę
graficzną idzie. Komiks w pełni kolorowy, chociaż krótszy. Dołożyłem płytę,
zmniejszyłem nakład, i to była dobra decyzja. Na chwilę obecną komiksu już nie
ma w obrocie, co gorsza nie posiadam własnego egzemplarza i nie wiem, jak to
się stało. Będę go musiał gdzieś sobie kupić ;].
Nakład: 200,
sprzedanych 150, reszta poszła na promocje i gdzieś się rozeszła, u mnie ich nie ma. Na tym komiksie nawet zarobiłem na dwie, albo i trzy skrzynki mojego ulubionego napoju,
i to był niewątpliwy sukces.
Część trzecia miała być najbardziej dynamiczna. Prąc jednak naprzód skróciłem sceny, skróciłem pościg, wyrzuciłem sekwencje walki, i
wyszło jak wyszło. Recenzenci stracili cierpliwość i komiks ogólnie został
przyjęty chłodno. Zasłużył na to.
Nakład 150, sprzedanych koło 120, w domu zostało mi ze 20, już
nie rozdawałem na lewo i prawo, nie było sensu. Ci, którzy chcieli komiks
przeczytać wydali te 15 PLN, więc szał promocyjny zakończyłem na tomie drugim.
Tom 4, trochę na szybko, kolor skończyłem w połowie, bo szkoda było
mojego nadwyrężonego kręgosłupa. W tekście błędy z pośpiechu, ogólnie rzecz
biorąc dojrzałem do tego, żeby stwierdzić, że zmarnowałem nieco dobrą historię,
bo do dziś uważam, że historia i pomysł były dobre i całkiem oryginalne, tylko
źle poprowadzone i rozwiązane za pomocą może zbyt tanich chwytów. Brakło pomocy
ze strony doświadczonego scenarzysty, której w mrocznych początkach szukałem bezskutecznie :)
Brakło mi do tej części serca, i to było widać.
Nakład i sprzedaż jak przy tomie 3.
W ten sposób mamy praktycznie koniec 2012 roku. Dwa lata
działalności, 4 albumy. Sam narysowałem, napisałem, zająłem się drukarnią,
promocją, dotarciem do recenzentów, zaproszeniem licznych gości [ którym bardzo
dziękuję za pozytywną odpowiedź].
Wysłałem przez ten czas koło 1000 maili, wiem, bo skrzynkę na gmailu też założyłem w tym samym czasie, co bloga. Przygotowanie planszy w zależności od zawartości zajmowało mi około
6-12 godzin, wraz z szukaniem zdjęć, i całą resztą
niezbędnych czynności. Dlatego mimo wszystko pokuśmy się o odrobinę matematyki w
wielkim przybliżeniu.
220 stron * 8 godzin =1760 godzin na narysowanie .
1000 maili * 5 minut [ staram się szybko pisać :)] =
5000/60= 83 godziny
Dokładając czas spędzony na stoiskach w Warszawie i Łodzi,
czas spędzony na pisaniu postów promujących, można przyjąć spokojnie 2000
godzin pracy. 1000 godzin rocznie, 80 godzin miesięcznie, 3 godzinny dziennie.
Gdybym z taką wytrwałością trenował Hapkido, zmiażdżyłbym nawet Bruce’a Lee :)
Gdybym z taką wytrwałością trenował Hapkido, zmiażdżyłbym nawet Bruce’a Lee :)
Po czwartym tomie trochę się wypaliłem. To była połowa roku 2012, wtedy zakończyłem większość prac. Blog jest o parę miesięcy opóźniony, z reguły najpierw rysuję, potem to pokazuję, nie odwrotnie jak to często bywa wśród autorów. Postanowiłem spróbować odpocząć i zając się
czymś innym. Trafiła się okazja, zanosiło się na prawdziwy przełom... c.d.n.
niedziela, 26 stycznia 2014
#299 Komiksowanie 2011-2013, czyli wstęp do podsumowania
Witajcie, chłopaki i dziewczyny, panie i panowie, którzy tu czasem zaglądacie, a wiem że to robicie. Zbieram się i zbieram i nie mogę wyzbierać, ale coś drgnęło. Rysujecie sobie gdzieś na boczku komiksy? Marzy wam się komiksowa sława? Chcielibyście się czegoś na temat funkcjonowanie tej maszyny dowiedzieć? Otóż, w najbliższym czasie przybliżę wszystkim nieobznajomionym z tematem czytelnikom, jak taka kariera wygląda w przypadku człowieka amatora, który robi to chociaż nie umie, czyli konkretniej mówiąc podam wam to wszystko na moim przykładzie. To będą posty dobre zwłaszcza dla matematyków, bo będzie trochę liczb, i to będą posty o stanie faktycznym, a nie tryskające optymizmem, opiewające wielkie plany, które potem i tak nie dochodzą do skutku i wszyscy o tym zapominają.
Zatem do poczytania wktórce.
Ps; Miałem być nieco bardziej aktywny, ale po prostu się nie da. Wybaczcie.
Zatem do poczytania wktórce.
Ps; Miałem być nieco bardziej aktywny, ale po prostu się nie da. Wybaczcie.
niedziela, 8 września 2013
piątek, 2 listopada 2012
#176 szybszy niż ZUPERMARKET
Kochani, lada moment zostaniemy zaatakowani przez świąteczny nastrój. Mikołaj nadchodzi, a z nim nieubłagany czas prezentów. W tym roku wyprzedziłem nawet supermarkety, ha! Jeżeli macie do obdarowania jakiegoś siostrzeńca, bratanka, bratanice, córkę, syna lub innego niepełnoletniego osobnika, zapraszam w niedzielę po pierwszą część prezentu specjalnego, który przygotowałem. Chcecie zdobyć oryginalny i całkowicie darmowy prezent dla swojej pociechy? No to już wiecie, co należy zrobić w niedzielę wieczorem, niedługo po dobranocce, wtedy dowiecie się co i jak.
Pzdr T.
Pzdr T.
piątek, 26 października 2012
#174 Do ataku! Napsiót! Napsiót!
Takim właśnie hasłem jedna z moim ulubionych kreskówkowych postaci z dzieciństwa [ktoś kojarzy?:>] ruszała do walki. Ja również brnę dalej w rysunkowy świat i postanowiłem założyć sobie stronkę. Tak więc Ci z was, którzy jeszcze nie zauważyli czarno-czerwonej ikonki, która jakiś czas temu się pojawiła na blogu po prawej stronie niech po prostu klikną TUTAJ. Sporo niepublikowanych graficzek do obczajenia, zapraszam serdecznie do zerknięcia, polubienia i czytania moich wytworów. A nawet jeśli tego nie będziecie robić, i tak będę rysował, hehe. Ahoj,
Ps: tak na zachętę :
Ps: tak na zachętę :
piątek, 12 października 2012
#170 Skrucha komiksiarza [którym chciałbym być]
Moi drodzy, z przerażeniem odkryłem dziś, że do wklejania tekstu użyłem pliku roboczego. Z tego powodu w 4 części Kamienia znalazły się istotne błędy. Nie mają one wpływu na fabułę, ale na pewno mogą was rozdrażnić. Ponieważ nie mam nic na usprawiedliwienie tego, że pracuję w totalnym chaosie wyrażam tylko nadzieję, że mi wybaczycie i obiecuję, kolejny tom postaram się zrobić bez takich wpadek merytorycznych. Wybaczcie !
niedziela, 15 lipca 2012
#151 Poprawka na życzenie
Moi drodzy, po miażdżącej krytyce tu i ówdzie postanowiłem. Będzie podejście drugie i zmiana okładki. Nie jakieś tam kosmetyczne zmiany. Natasha zostanie narysowana od nowa. Całkowicie. Czekam na was tutaj dokładnie za tydzień. Zmierzmy się. W samo południe... [no, to akurat mało prawdopodobne, ale zaglądajcie śmiało.] pzdr T.
sobota, 16 czerwca 2012
niedziela, 10 czerwca 2012
#141 W ogniu krytyki
Moi drodzy, na kolorowych możecie przeczytać recenzje Kamienia pióra Kuby O. Dziękuję mu bardzo za tekst, bo muszę stwierdzić ze smutkiem, że ciężko się kogokolwiek naprosić o napisanie recenzji. Ciężko się dorobić obserwatorów. Ciężko się dorobić lubisiów. W ogóle jakoś ciężko cały ten interes idzie. Zresztą ostatnio jak zauważyliście bywam tu rzadziej. Ale spokojna wasza rozczochrana, rysowanie idzie lepiej niż kiedykolwiek, z tym że Kamień chwilowo na boku leży zajmuję się czymś innym. W ramach podziękowania za recenzję ta humorystyczna ilustracja specjalnie na tą okazję. Kubę widziałem raz w życiu, mam nadzieję że wyszedł podobnie i się nie obrazi ;]
czwartek, 29 września 2011
070# Prawie
Maszyna po przeglądzie, tłumik naprawiony, koniec z wiejskim V8. Tak więc jestem już prawie gotowy .Pozostało mi tylko czekać na komiksy, które mam nadzieję dotrą jutro. Tak więc zarzucę tu jakimś fotosem, żebyście też mogli to zobaczyć. Tymczasem mój wierny giermek jest już zwarty, gotowy i czeka z niecierpliwością na wyjazd. Nie mogłem mu odmówic zaprezentowania sie, zwłaszcza że na festiwalu także będziecie mieli z nim do czynienia :) Do jutra.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










