Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marvel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marvel. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lipca 2017

#491 Hyperion

Konto FB nie działa nadal. Nie wiem, czy cokolwiek w tej materii się zmieni, ale pewnie nie. Po wakacjach będę musiał założyć nowe, co trochę mnie zniechęca, ale chyba bez tego się nie obejdzie. Tymczasem, są wakacje, zamierzam trochę więcej czasu poświęcić rysowaniu dla przyjemności. Najlepsze stalowe majtaski w universum.

czwartek, 9 czerwca 2016

piątek, 27 maja 2016

#449 Kapitan

Heh, tak się składa, że kolega Mariusz troszkę mnie ubiegł, no ale trudno. Wczoraj z racji dnia wolnego od pracy rysowałem na zamówienie tylko do 18, potem pozwoliłem sobie na trochę przyjemności. Brakuje tam jeszcze tylko pewnego charakterystycznego, biało czerwonego logo ech...


czwartek, 7 stycznia 2016

#421 Avengers: Ostatnie Białe Zdarzenie

Superstrumień - technologia zbudowana przez starożytnych, obcych konstruktorów - zostaje rozerwany. Do czego to prowadzi? Oczywiście, do zagrożenia wszechświata. Przed unicestwieniem operator stacji nadaje sygnał, rozpoczynający Białe Zdarzenie. Na ziemi 616 dochodzi do obudzenia supermocy, która ma uratować sytuację, ale nie wszystko idzie jak w zegarku...

Całość recenzji  do przeczytania na serwisie Aleja Komiksu, zapraszam.

Avengers #02: Ostatnie białe zdarzenie

czwartek, 29 października 2015

#411 FF szkic

W ramach nieustającego treningu. Tusz pewnie też będzie. Tradycyjnie, bez politycznie poprawnych zajawek. Pzdr!

niedziela, 18 października 2015

piątek, 8 sierpnia 2014

wtorek, 15 kwietnia 2014

#321 WKKM35: Ród M

Ród M jest kontynuacją wydarzeń, jakie rozegrały się w dziewiątym tomie Wielkiej kolekcji komiksów Marvela, czyli w "Avengers: Upadek Avengers", przełomowym komiksie zamykającym pewien rozdział w historii Mścicieli. Wanda Maximoff, córka Magneto i jedna z najpotężniejszych mutantek na ziemi straciła rozum i stała się zagrożeniem, które Kapitan wraz z drużyną musieli wyeliminować. Teraz scenarzysta Brian Michael Bendis prowadzi nas przez dalsze wydarzenia i robi to naprawdę dobrze.

Ludzie często zastanawiają się, co by było gdyby. Gdybyśmy zrobili to czy tamto inaczej, jak potoczyłyby się nasze losy. Bendis idzie dalej, zastanawiając się, co by było, gdyby nie jednostka, ale cała społeczność zrobiła coś inaczej. Mściciele wraz z X-Menami kłócą się o to, co należy zrobić z Wandą, a tymczasem ona podejmuje decyzję znacznie szybciej. Peter Parker budzi się obok Gwen i ma dziecko, Logan pracuje w mundurze jako przykładny agent, a Cage jest przywódcą czegoś na kształt ruchu oporu, w świecie zdominowanym i rządzonym przez... mutantów. Ta gigantyczna mistyfikacja ma jednak słabe punkty. Można przymknąć oko na punkt zwrotny (dlaczego akurat ten bohater), ale nie można przejść obojętnie obok rozwiązań fabularnych i motywacji bohaterów. Historia toczy się w z góry zaplanowany sposób i nic nie staje na przeszkodzie kolejnym wydarzeniem. Nikt nie mówi nie, wszyscy zgodnie idą w jedną stronę, nawet jeśli ten kierunek nie jest dla nich z różnych powodów najlepszym rozwiązaniem. Scenarzysta raptem i bez uzasadnienia ogranicza też bohaterów, którzy mają wpływ na fabułę. Zakończenie jednak rekompensuje te mankamenty: skóra zjeży wam się na głowach. Takiego końca raczej nikt się nie spodziewał, a jest to zakończenie genialne, po którym nie będziecie mogli zasnąć, snując domysły.

Pomysły Bendisa przelał na papier Olivier Coipel. Jego kreska należy do tej z gatunku nowoczesnych, ale raczej minimalistycznych. Plansze nie są przeładowane, drugi plan dość prosty, a kadry duże i efektowne. Uderza miejscami dysproporcja pomiędzy głową a resztą ciała, m.in. u Cage'a, ale całość prezentuje się lepiej niż dobrze. Frank D'Armata wyciska z plansz tyle, ile się da, sprawiając, że plansze ogląda się świetnie i jest na co popatrzeć. Oryginalne okładki Ribica dopełniają całości. Dostajemy w nasze ręce sporą cegłę, złożoną z 8 zeszytów, w dobrej cenie, sprawnie narysowaną, świetnie napisaną i z bardzo mocnym zakończeniem, po którym chcemy więcej. Więcej Avengersów, więcej takich komiksów.

Ocena: 8/10

Recenzja została napisana dla serwisu AlejaKomiksu.com i tam pierwotnie opublikowana.





poniedziałek, 14 października 2013

#279 WKKM 23: Planeta Hulka



48. Amatorski kącik recenzenta


Hm…w zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Hulka chyba prawie każdy lubi, ja na pewno. To jedna z najciekawszych postaci w marvelowskim uniwersum. O ile na ziemi należy do czołówki najpotężniejszych istot, o tyle kto wie, co może się czaić w kosmosie…
Z wstępniaka dowiadujemy się, że Iluminaci doszli do wniosku, że Bannera Nigdy [dokładnie takie zostało użyte sformułowanie] nie uda się uleczyć, dlatego trzeba go wysłać na rajską planetę, ale bez inteligentnego życia, żeby mógł sobie tam hasać po łąkach i lasach. Cóż, plan wziął w łeb i Hulk wylądował na planecie, na której został gladiatorem.
Pomysł co prawda może nie jakiś nadzwyczajny, ale zdecydowanie miał potencjał. Niestety, według mnie scenarzysta Greg Pak kompletnie go nie wykorzystał. Fabuła jest banalna, postaci tak czarno białe, że aż mi to przeszkadza, a nie należę do wysublimowanych odbiorców szukających w komiksach czegoś więcej. Cały komiks można opisać jednym zdaniem. Zły imperator wykorzystuje ludzi, którzy pod przywództwem niezwyciężonego Hulka decydują się na bunt. A ponieważ uciskany lud jest dobry, a imperator zły, więc domyślacie się wyniku tej bajki. No dobra, to były dwa zdania.
W sferze graficznej jest na szczęście znacznie lepiej. Ilustracje się nieźle, sceny walki i kreacje kosmitów wypadają dobrze. Bardzo fajnie wyglądają okładki autorstwa Ladronn’a.
Cóż, to dopiero tom pierwszy. Mam nadzieję, że w tomie drugim nastąpią jakieś zmiany, bo jeśli nie, to będzie to po prostu ładnie narysowana nijaka historia ze zmarnowanym wielkim potencjałem.

poniedziałek, 30 września 2013

#275: WKKM 22 :Marvel Zombies

47. Amatorski kącik recenzenta   

 Bałem się kupować tego komiksu. Po pierwsze, nie podobała mi się okładka. Była odpychająca. Po drugie, superherosi i zombi jakoś mi dziwnie nie pasowali.... Jedno i drugie to była powierzchowna zmyłka, a komiks okazał się jednym z lepszych, jakie miałem przyjemność trzymać w swoich rękach.
     Pomysł jest tak absurdalny, że normalni śmiertelnicy nie mogli na niego wpaść. Co by się stało, gdyby superbohaterowie zamienili się w zombiaki? Jeśli chcecie się dowiedzieć, koniecznie sięgnijcie po ten album. Absurdalny pomysł, świetne, momentami powalające teksty, dużo zabawy a to wszystko narysowane klimatycznie i naprawdę rewelacyjnie. Nie polecam tylko ludziom o słabych żołądkach, czasami jest naprawdę obrzydliwie. Zarówno scenarzysta jak i rysownik wywiązali się doskonale ze swojej roboty. Moment, w którym do akcji wkracza Galactus oraz reakcja wygłodniałych superherosów na jego widok jest po prostu genialna.
     Musicie to przeczytać, jeśli do tej pory się wahaliście, to nie ma co zwlekać ani chwili dłużej. Świetna historia, świetne ilustracje, i tylko mam nadzieję że w ramach kolekcji ujrzymy część drugą w wykonaniu tego samego duetu. Jestem głodny i muszę coś zjeść...

niedziela, 18 sierpnia 2013

#261 Czytelnicy kolorują

 Moi drodzy, dwóch śmiałków się znalazło.
 Praca pierwsza należy do początkującego działacza, który jeszcze nie dorobił się swojego miejsca w sieci, więc na razie nie obejrzycie pozostałych jego dzieł, oto praca Łukasza:
Drugim szaleńcem był kryjący się pod pseudonimem Michi również początkujący miłośnik kolorowania, jego poprzednie prace możecie obejrzeć sobie TUTAJ:


Dzięki chłopaki za poświęcony czas, mam nadzieje że bawiliście się równie dobrze jak ja :)

niedziela, 11 sierpnia 2013

#259 Wonder Woman

DC ma ogólnie dość lipne Universum, ale WW to kobitka z takim pałerem, że nie ma równie fajnego odpowiednika w świecie Marvela. Chętnych do kolorowania zapraszam, a niedługo na blogu zobaczycie efekt zmagań czytelników z poprzednią pracą, tak więc bądźcie czujni, czołem.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

#257 WKKM 18: Pięć Koszmarów


           Nie przepadam za Iron Manem. Nie wiem dlaczego, po prostu nigdy nie darzyłem tej postaci sympatią. Zwłaszcza od czasów, w których różni rysownicy zaczęli wprowadzać coraz to nowe modele jego zbroi, do tego stopnia że w końcu nie wiadomo, jak ta postać ma wyglądać. Ale uprzedzenia na bok, bo oto odznaczona nagrodą Eisnera pozycja Iron Man:Pięć Koszmarów przed nami.
            Pierwsze, na co na pewno zwrócicie uwagę po otwarciu komiksu to szata graficzna. La Rocca ma bardzo przejrzystą, bardzo precyzyjną kreskę. Jego kadry wyglądają tak, jakby 90 % z nich zerżnął ze zdjęć, tudzież filmów lub innych materiałów źródłowych. W scenie rozgrywania partyjki w szachy z Reedem Richardsem aż chce się krzyknąć: Wow! Przecież to młody Brad Pitt, a nie mr. Fantastic! Kreska bardzo przyjemna i na bardzo wysokim poziomie, rysownik gra zdecydowanie w pierwszej lidze, jednak komiks nie wyglądałby nawet w połowie tak imponująco gdyby nie...
...Frank D'Armata. To ten człowiek buduje atmosferę, to ten człowiek wprowadza klimat, to ten człowiek sprawia że postaci wyglądają prawie jak żywe. Przeglądając ilustracje w tym komiksie po raz kolejny należy zdać sobie sprawę z tego, że w dzisiejszym amerykańskim przemyśle komiksowym koloryści [w niektórych przypadkach] zrównali się rangą z rysownikami, a nawet ich przeskoczyli. Jedyną denerwującą rzeczą jest zbyt Duzy rozrzut kontrastów na skórze postaci, bardzo często wyglądają, jakby były spalone na solarce na brąz, albo podmalowane pastami ochronnymi. Poza tym, grafika na najwyższym poziomie.
            Nie będę się rozwodził nad scenarem, bo tekst zrobiłby się nieco zbyt długi. Znowu są terroryści, genialny przeciwnik i dylematy moralne, które pchają Tony’ego naprzód pomimo przeciwności. Sposób napisania scenariusza jest ciekawy, motyw przewodni w postaci pięciu koszmarów Iron Mana fajnie spaja całość, ale znowu ta walka z terroryzmem...
             Komiks zdecydowanie wart polecenia, serce boli tylko fakt, że to kolejny dubel. Ciekawe, czy wydawnictwo  odnotowało mniejszą sprzedaż i zastanowi się poważnie nad tym doborem tytułów. Mam nadzieję.