niedziela, 18 marca 2012

#123 Kamień 3 okładka- czyli jak to się robi po amatorsku

1.Witajcie. To będzie chyba najdłuższy post w mojej krótkiej działalności, tak więc upewnijcie się że chcecie się z nim zmierzyć. Pamiętajcie, ostrzegałem.
Zatem jedziemy, oczywiście na początku był szkic. Jako że nigdy nie skanuję szkiców, doceńcie ten chwilowy przebłysk geniuszu z mojej strony,  który sprawił że tym razem postanowiłem to zrobić.


2.Szkic postaci pierwszoplanowych gotowy. Czas na tylną stronę okładki, jak widać miał się na niej znaleźć Sam. Poniżej dowód.


3.W trakcie prac okładka tylna zginęła mi na tyle skutecznie, że nie zdołałem jej odnaleźć i Sam zakończył swoją działalność na szkicu. Nie potrafiłem się zmusić do narysowania tego jeszcze raz. Tak więc zabrałem się za rysowanie samochodu w tle. Do tego posłużył mi następujący pierwowzór [ gdyby się ktoś pytał, jest to Buick GSX]:


4.Oczywiście moja wizja przewidywała nieco bardziej czaderskie ujęcie tego pojazdu, dlatego musiałem tym zdjęciem nieco zmanipulować, aby otrzymać coś takiego:


5.Wyciągamu ponownie z kabury niezniszczalny ołówek KohiNoor model Mefisto który jest z nami od początku istnienia Kamienia Przeznaczenia, i działamy nim aż do uzyskania mniej więcej takiego efektu:

6. Pozostaje zrobienie tła, na które mamy spore ambicje, ale sił już w ogóle, dlatego zadowalamy się czymś w miarę prostym, co wygląda tak:

7. Czas na wyciągnięcie zniszczalnych rystorów [ nie wiem, nie potrafię za cholerę rysować na tablecie, to nie dla mnie] , nakładamy tusz. W Ameryce wykonują to specjalnie do tego przeznaczeni fachowcy, a my  jako gwiazdy ołówka zabieramy się za szkicowanie kolejnych zajebistych plansz i doskonalimy swój warsztat w rewelacyjnym tempie. Ale tu nie Ameryka, zanim naszkicujemy kolejną ilustrację walczymy kilka godzin z kładzeniem tuszu. Nasz warsztat stoi wtedy prawie w miejscu, no ale kogo to obchodzi, przecież samo się nie wytuszuje. Oczywiście z wozem i tłem robimy to samo, wszystko na oddzielnych kartkach.

8. Skanujemy. Każdą z tych ilustracji koloruję w oddzielnym pliku, żeby potem można je było łatwo na siebie ponakładać i pobawić się ewentualnymi ustawieniami. Powiedziałbym jak to jest w Ameryce, ale przecież chyba doskonale wiecie J
Najpierw płaskie nakładanie kolorów, elementy nakładam na różnych warstwach, tzn koszulke na koszulce, skórę na skórze itp.:


9. Następnie używając pędzla o nieregularnym kształcie, z włączoną opcją wahania krycia oraz wahania rozmiaru nakładam ciemniejsze i jaśniejsze barwy. Na skórze stosuję delikatne rozjaśnienie w celu zwiększenia wrażenia hm, żywotności tejże skóry ;] wszystko na czuja, bo jakże człowiek nie kształcony w tej materii ma mieć pojęcie o światłocieniach i tym podobnych zawiłościach?? Próbowałem kiedyś techniki z lassem i gradientami, często stosowanej w komiksach z trykotami, ale zbyt to upierdliwe dla mnie, machanie pędzlem idzie znacznie szybciej.

10. Analogicznie postępujemy z wozem, używając białego koloru w miejscach połysku lakieru, i nie żałując sobie rozświetlania które na metalowych elementach świetnie się sprawdza. Przynajmniej mi się podoba.

11. Z tłem również się tak bawimy. Co bardziej spostrzegawczy zauważyli pewnie, że nie ma beczek które były na szkicu, ale wiecie, ile to byłoby roboty której nikt nie doceni?  W tle tła miało być też miasto, ale jest takie jakby miasto. Taki raczej zarys miasta... Zauważylibyście to w ogóle, gdybym wam nie powiedział? . Wybaczcie tą odrobinę lenistwa z mojej strony.


12.Elementy główne są. To było jakieś 20 godzin od czasu przebłysku i doznania wizji. W Ameryce... Czas na część najprzyjemniejszą , składamy to do takiej konfiguracji, jaka najbardziej odpowiada naszym pierwotnym wizjom. Natężenie barwy tła zmieniamy nieco w poziomach, żeby nie było tak brutalnie czarne, a dzięki temu sprawia wrażenie bardziej rzeczywistego.  I gotowe!! Co prawda sądzę, że gdybym to wszystko namalował i nie stosował konturów, byłoby lepsze wrażenie, ale cóż... nie umiem ;].


13.Na koniec kosmetyka. Logo komiksu, oraz loga patronatów, dzięki którym wieść o moim dziele dociera do najdalszych zakamarków internetowego półświatka. Patronatów jest coraz więcej, i myślę że to jeszcze nie koniec. W barku czeka cała skrzynka JD, jeszcze nie skończyłem pertraktacji.  Was także dosięgnie wieść o tym komiksie, prędzej czy później, i czy tego chcecie czy też nie. I w końcu zastanowicie się nad tym, dlaczego jeszcze nie ma go w waszej kolekcji.

A teraz  taka informacja nietypowa, bo post też dość nietypowy. Przy tworzeniu tego tutoriala przygrywało mi My Dying Bride z ich genialnej płyty Trinity. Takie lekkie i wesołe klimaty dobrze działają na moją twórczość, co zresztą zauważyliście chyba dzisiaj w tym poście.
PS: Drogi czytelniku, nigdy nie uczyłem się obsługi tego komputerowego ustrojstwa ani technik rysowania, cieniowania, kolorowania, ani żadnej rzeczy, która jest z tym związana. Dlatego jeśli coś z tego wszystkiego zapamiętasz i sobie przyswoisz, a będzie to błędne, nie ponoszę za to odpowiedzialności. To Internet jest winny.
Jeśli macie pytania, nie krepujcie się. Pozdrawiam.











12 komentarzy:

Marcin Adamczyk pisze...

A ja ponarzekam:)

Dux robi dziubek? Od kiedy został blondynką z solarium pozującą z dziubkiem do zdjęcia?

Sceneria klimatyczna, podoba mi się fura. Szkoda tylko, że bohaterowie nie opierają się o nią, lub siedzą na jej masce. Byłoby fajniej.

Tło (miasto) leży i kwiczy. Mogłeś użyć jakiej fotki i porządnie ją rozmyć oraz użyć jakieś ciekawsze filtry.

Technika tworzenia ok, warstwy to podstawa. Oswajaj się z tabletem. Bez tego nie spodziewajmy się lepszych efektów.

Z nudów się zabawiłem i pokolorowałem parkę na swój sposób.

http://i42.tinypic.com/2nl5vlx.jpg

Pozdrawiam!

Tomek pisze...

Dziubek w sensie? Chodzi Ci o jego usta jak mniemam? W sumie...
Co do miasta, mogłem. Ale na okładce znajdą się jeszcze pewne elementy, które przesłonią je prawie w całości więc nie widziałem sensu się z tym męczyć. Po prostu.
Oswajam się, nie wszystko na raz.
A twoje kolorki niezłe, wrzucę to do prac gościnnych jeśli nie masz nic przeciw. Dzięki za opinię.

Marcin Adamczyk pisze...

Spoko, możesz wrzucić do prac gościnnych. Problemem jest niska rozdzielczość obrazka, bo bazowałem na udostępnionym materiale, a ten miał stanowczo za niskie dpi.

Stanowczo popraw usta Duxowi. Ma zbyt całuśne i jak na takiego twardziela nie wygląda zbyt... męsko:D

Może się skuszę i wieczorem walnę obrazek w full hd & color:)

Życzę dalszych sukcesów, szlifowania talentu i samozaparcia.

Anonimowy pisze...

A ja narzekać nie będę. Do kreski czepiał się nie będę - bo również jestem fanem Commando ze Szfarcenegerem :)

Kompozycja, rysunek i kolory fantastyczne. O wiele leprze niż te podesłane przez kolegę z pierwszego komentarza, choć równie dobre ale może pasowały by do innego stylu. Może mojego? :)

Trzymam kciuki. Powtórzę się ale jak dla mnie jest progres. :)

Łukasz

Tomek pisze...

Adamie, przekonałeś mnie, przyznaje że usta doskonałe nie są, będzie poprawka;] Samozaparcia mi nie brakuje, gorzej z tymi sukcesami, Łukaszu dzięki. Też myślę, że są postępy.

Marcin Adamczyk pisze...

Spoko. Po prostu były dla mnie mało męskie:D

Ja właśnie przysiadłem sobie na godzinkę i podrasowałem mój wcześniejszy rysunek (a właściwie Twój:). Tym razem jest dużo większa rozdzielczość i bardziej malarski efekt. Być może kiedyś nawiążemy jakąś współpracę:)

http://i44.tinypic.com/2n1ub80.jpg

Pozdrawiam!

Tomek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Tomek pisze...

Jeszcze ze 100 porad od różnych osobistości, i dojdę do perfekcji, przynajmniej z okładką ;]
Co do malowania, kto wie, kto wie, ja nie mam do tego zdrowia ;]
W sprawie twojego 2 podejścia to ja jestem mało doświadczony, ale raczej robiąc digital painting nie używaj czarnego jako cieniowania, a po prostu innych odcieni barwy. Czarny zostaw dla komiksowego konturu. Tak mi się wydaje. Pzdr.

Maciej Pałka pisze...

Tomku, weź pociśnij postaćki jeszcze raz w innych pozach. Opierający się o autko byliby 100 razy fajniejsi!

Pumsmajer pisze...

za kilka lat spojrzysz na te prace po pierwsze z sentymentem a po drugie dostrzeżesz sam jakie błędy popełniłeś. ja na swoje niektóre rzeczy z przed nawet kilku miesięcy nie mogę patrzeć, takie gnioty robiłem. najważniejsze to trwać przy swoim (oczywiście przyjmując na klatę również krytykę). sama okładka jest bardzo w Twoim stylu!

Mariusz Topolski pisze...

Kompozycja świetna, kolory pasujące do Twojej kreski (rdza na filarach zawodowa), miasto w tle jedynie podrasować i będzie git (chociaż jeśli sobie wyobrazić, że jest deszczowa pochmurna pogoda to wtedy jest ok ;)). Tylko dziwi mnie skąd fotel pod mostem (na którym siedzi panna), wiarygodniej byłoby, gdyby laska przykucnęła a Dux położył jej dłoń na ramieniu.

Tomek pisze...

Maćku , całkiem możliwe, ale od początku chciałem ich narysować oddzielnie, jak na pozowanym zdjęciu, poza tym na przerysowanie nie ma już czasu :)Pums, właśnie tak patrzę na pierwszy tom Kamienia, hehe. Mariusz, jak pisałem wyżej to kompozycja aranżowana, coś w stylu słitaśnej fotki na FB. Tak chciałem ją zrobić, więc nie musi być logiczna No i zawsze jest bagażnik w samochodzie. Obiecuję, że na okładce do 4 ktoś będzie się o samochód opierał ;] Dzięki.