Lato w pełni. Chodząc do sklepów mam wrażenie, że dziś o prestiż sklepu własciciele chcą zawalczyć temperaturą. Tak więc jak z wieloma innymi rzeczami, nie potrafimy tego po prostu rozsądnie obsługiwać, i dochodzi do śmiesznej dla mnie sytuacji, w której przy temperaturze na zewnątrz wynoszącej 30 stopni ja wchodzę do monopolowego po napój i szczękam zębami, bo wewnątrz para leci mi z buzi. Klimatyzujmy się zatem do oporu, czy świeci słońce czy leje deszcz. Przecież nas stać, więc nam wolno.
sobota, 27 sierpnia 2011
piątek, 19 sierpnia 2011
060 # Kamień Przeznaczenia 2 zapowiedź
Witajcie, witajcie. Czas najwyższy na przedstawienie światu okładki oraz paru dodatkowych materiałów. Ponieważ dotarło do mnie, że tom pierwszy miał niezadowalającą okładkę, postanowiłem przyłożyć się nieco bardziej. Poprawę chyba widać? Przynajmniej taką mam nadzieję. Komiks jest na ukończeniu, tydzień wytężonej pracy i powinno styknąć na zamknięcie tomu 2. Wszystkie plansze zostały wykonane w kolorze, a w moim chorobliwym hobby wsparła mnie Magda Saramak, która wykonała aż trzy piękne dwustronicowe plansze. Jedną z nich możecie podziwiać poniżej. Czyż nie robi pozytywnego wrażenia? Niestety, z wielu różnych powodów komiks ukaże się raczej znów w wersji czarno-białej, jednakże mam zamiar do każdego egzemplarza tomu drugiego dołączyć płytę z komiksem w wersji kolorowej całkowicie za free, żebyście mogli się z wynikami mojej, Magdy oraz naszych szanownych gości z galerii zapoznać.
Dość gadania, niech przemówią obrazy, jeśli o fabułę i zawartość komiksu idzie, wkrótce pojawią się kolejne informacje. Tymczasem życzę udanego weekendu, ja wracam do rysowania.
PS: Przypominam, że konkurs nadal trwa. Myślę, że to dobra pora, by ujawnić nazwiska ludzi, którzy zechcieli poświęcić swój czas i wesprzeć mnie swym talentem, a są to panowie: Adler, Rustecki, Śledziński. Prawda, że niezmiernie zacne grono? Jeśli chcecie znaleźć się obok ich prac, bierzcie kredki do ręki i do roboty.
Ps2: To grono jeszcze nie jest ostateczne, możliwe że jakieś wielkie nazwisko polskiego komiksu do niego wkrótce dołączy, tak czy siak na mnie samym galeria robi wielkie wrażenie J Pozdrawiam.
Oto okładka zdobiąca drugi tom Kamienia Przeznaczenia.
Tak wygląda praca Magdy, której inne rewelacyjne prace znajdziecie tutaj.
A tak wygląda moja droga przez mękę. Plansza nr. 29.
Tyle na dziś, trzymajcie się i do następnego tygodnia.pozdrawiam T.
Tyle na dziś, trzymajcie się i do następnego tygodnia.pozdrawiam T.
niedziela, 14 sierpnia 2011
piątek, 12 sierpnia 2011
058# Kleszcze w natarciu cz. 7
Dziś trochę inna stylistyka, z którą przyszło mi się zmierzyć w trakcie prac nad Szczeppanem. Nie do końca dobrze się czuję w takich klimatach, ale co wyszło, to wyszło, efekty możecie obczaić poniżej. Ma być tych wlepek paręnaście tysięcy, więc niewykluczone że zobaczycie coś takiego na autobusie w waszym mieście.
Tymczasem witam kolejnych obserwatorów, dziękuję wszystkim, którzy się jak do tej pory zadomowili się na tej stronce, zapraszam kolejnych i życzę przynajmniej odrobiny zabawy płynącej z odwiedzania tej witryny :) pzdr T
Tymczasem witam kolejnych obserwatorów, dziękuję wszystkim, którzy się jak do tej pory zadomowili się na tej stronce, zapraszam kolejnych i życzę przynajmniej odrobiny zabawy płynącej z odwiedzania tej witryny :) pzdr T
niedziela, 7 sierpnia 2011
057# Amatorski kącik recenzenta
Niefachowe opinie odbiorcy masowego o wytworach kultury w postaci różnej.
STREFA UFO
Tak jak w przypadku książki :” Prawda i mity o roku 2012 „tak i tym razem mamy do czynienia z tytułem, który ma tak naprawdę mało wspólnego z zawartością. Jednak w tym przypadku wychodzi to książce zdecydowanie na plus.
Okładka jest co najmniej tandetna, ale to sprawa marginalna i nie ma większego znaczenia, w zasadzie chodziło pewnie o to, żeby przyciągała uwagę, a to z pewnością robi. Natomiast drodzy czytelnicy, co też ciekawego kryje się wewnątrz tej niewielkiej książeczki? Ano, głównie historia amerykańskiej myśli technicznej w lotnictwie wojskowym po drugiej wojnie światowej. Kluczowymi bohaterami tej książki są samoloty wojskowe, które ratowały [według autora i amerykańskich generałów ] świat od zagłady. Poczytamy więc ciekawostki m.in. o U-2, SR-71 oraz najnowszej [ jak do tej pory odtajnionej] superkonstrukcji F-117 . Książkę czyta się bardzo przyjemnie, a taki laik jak ja może się dowiedzieć m.in. o istnieniu [poza strefą 51 o której słyszał chyba każdy] wielu mniej znanych, ale równie tajemniczych instalacji militarnych na terenie USA. Całościowo widać również na przykładzie przytaczanych liczb i wielkości jakim krajem są stany. Jest to potęga. Potęga, która jednocześnie przoduje w niszczeniu naszej planety i środowiska. Ale przecież w świecie, w którym rządzi najsilniejszy chyba nikogo to nie dziwi? Wracając do sedna, jeśli jeździcie zapchanymi busami, w których ocierają się o was przepocone panie i panowie, zazwyczaj nie w waszym typie, to polecam taką „odlotową” książkę. Bo choć opisuje ona wydarzenia i obiekty rzeczywiste, to dla zwykłego śmiertelnika, dla którego przelot starego mi-8 jest wydarzeniem, czyta się ją jak czyste sci-fi. Pozwala się oderwać od jakże szarej rzeczywistości.
"STREFA UFO"
Phil Patton
Stron: 302
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Diogenes 2000
10.
TAJEMNICA KRYSZTAŁOWYCH CZASZEK
Czaszka znaleziona przez Annę Mitchell Hedges w w 1927 roku w Ameryce Środkowej w ruinach miasta Majów Lubaantum wywołała spore zamieszanie w świecie nauki. Wystarczy powiedzieć, że do dziś nie udało się ustalić jej prawdziwego pochodzenia, wieku, ani technologii, w jakiej została wykonana. Wykonana jest z kryształu górskiego, materiały twardego i bardzo trudnego w obróbce. Oprócz tej czaszki na świecie znajduje się kilka podobnych, choć żadna nie jest równie doskonała. Krązy legenda, jakoby istniało trzynaście takich czaszek, w których zawarta jest cała mądrość świata. Czaszki zostaną ujawnione ludzkości w odpowiednim czasie, aby ludzie mogli skorzystać z wiedzy w nich zawartej i uniknąć zagłady.
Tyle można mniej więcej znaleźć informacji na ten temat w sieci. Książka rozwija te wątki. Autorzy postanowili sami dociec prawdy, i tak zaczęła się ich podróż i przygoda związana z kryształowymi czaszkami. Spotkali się z kilkom właścicielami, odbyli rozmowy z kustoszami muzeów, byli świadkami eksperymentu mającego na celu wyjaśnić pochodzenie i sposób wykonania tych czaszek, aby na koniec swej podróży dotrzeć do przedstawicieli rdzennych mieszkańców ameryki i od nich usłyszeć informacje, przekazywane z pokolenia na pokolenie, w których przejawia się informacja o tychże czaszkach.
Jeśli interesują was takie tematy, ksiązka godna polecenia, niestety, jak to zwykle bywa z takimi tematami, nie poznacie rozwiązania, gdyż na dzień dzisiejszy tak naprawdę nie zna go nikt.
Tajemnica kryształowych czaszek
Genialny falsyfikat czy przepowiednia kataklizmu?
Autor: Chris Morton, Ceri Louise Thomas
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 320
Wymiary: 17x24 cm
Okładka: miękka
ISBN: 9788324130771
sobota, 30 lipca 2011
piątek, 29 lipca 2011
055# Niech żyją nowożeńcy
Bania się ohajtał, niech mu idzie na zdrowie. A przy okazji walnałem na zlecenie jego znajomych taki mały komiksik na pamiątkę, do zawieszenia nad łożem małżeńskim.
piątek, 22 lipca 2011
054# Kamień Przeznaczenia tom 2
Dawno nic nie było ze stajni Kamienia więc czas na odrobinkę niusów. Prace, choć w pocie i znoju, trwają nieprzerwanie. Przekroczyłem połowę, i jeśli nic strasznego się nie stanie, to może zdołam zakończyć tom 2 przed MFKiG, na który chciałbym się wybrać. Co prawda nie odezwał się żaden kolorysta rządny sławy, jaka niewątpliwie by do niego zapukała, gdyby zaczął mnie wspomagać, w związku z czym muszę się mordować sam. Efekty nie do końca mnie zadowalają, więc możliwe, że jeśli jakimś cudem znajdę czas, to trochę dodatkowo nad tym popracuję. Dwie nowe plansze oraz taki reklamowy plakacik, który trzasnąłem w przypływie weny poniżej. Mam nadzieję, że się podoba i że widać różnicę w porównaniu z tomem pierwszym. Więcej informacji za jakiś czas. Planowana objętość to ok. 55 stron. Cieniej, ale taniej, bo tak chyba lepiej. Na koniec zapraszam na blog Maćka Gierszewskiego, gdzie dla chętnych recenzja tomu pierwszego.
PS: Gdyby znalazł się chociaż ktoś, komu chciałoby się odrobinę czasu poświęcić, żeby te kolorki trochę podrasować, niech śmiało pisze. Pzdr T.
piątek, 15 lipca 2011
053# Amatorski kącik recenzenta
Niefachowe opinie odbiorcy masowego o wytworach kultury w postaci różnej.
7. Biblia
Simon Bisley przyjeżdża do Polski. Wszędzie o tym głośno. Wszędzie o tym piszą. Hanami robi specjalne kolekcjonerskie wydanie czegoś takiego, jak Biblia w wydaniu Simona. Cena trochę spora, ale przecież to taki artysta...
Szczerze mówiąc byłem pewien, że nie stanę się posiadaczem tego albumu. Szumu było sporo, sądziłem że co jak co, ale fanów Bisleya Ci w naszym kraju pod dostatkiem. Na BFK nie pojechałem, bo trochę daleko, a i tak nie bardzo miałbym tam co z sobą zrobić. Zostało allegro, ale nie zapłaciłbym za ten album ani złotówki więcej, jako że osobiście nie jestem specjalnie wielkim fanem Bisleya. Kurz po imprezie opadł i proszę, okazało się że album można sobie kupić w internetowym sklepiku i to nawet w promocji, więc cóż... nie mogłem nie skorzystać.
Wdarłem się do środka [tradycyjnie zaczynając od kilku głębszych pociągnięć nosem – zapach cudowny], no i co my tu mamy...Ilustracja na stronie tytułowej jest rewelacyjna, ale.... do tego wrócimy za moment. W ogóle początkowe Ilustracje robią wrażenie. Robią, ale tylko nieliczne. Prace czarno białe, zrobione ołówkiem – i czymś jeszcze, ale czym to nie wiem, mam za małą wiedzę w tym temacie są bardzo interesujące. A może to nie jest coś jeszcze, tylko źle przygotowane materiały do wydruku? Pod koniec pierwszego jakby rozdziału, zatytułowanego...Początek, pojawiają się 4 plansze z potopu, i są one chyba najlepsze z całej publikacji. Ale jadąc dalej mój zachwyt coraz bardziej opadał. I to bynajmniej nie dlatego, że ilustracje stają się gorsze, ale dlatego że...są niedokończone. Właśnie, ilustracja na stronie tytułowej także, co daje efekt taki, że mam wrażenie że autorowi nie chciało się dokończyć tego, co zaczął. Rozumiem, że taka gwiazda jak Simon może sobie naszkicować parę kresek i potem to robi furorę, ale w zasadzie informacja o tym powinna być zamieszczona w opisie produktu dla takiego niedoinformowanego czytelnika jak ja, który kupując album z ilustracjami nie wiedział, że kupuje album ze szkicami. I przyznaję, że właśnie z tego powodu jestem bardzo zawiedziony. Po kilku stronach, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie praktycznie do końca albumu prezentowane są szkice, niekompletne, niedokończone, czasem z rozrysowanym dokładnie zaledwie jednym czy dwoma elementami. Są oczywiście wyjątki, ale tak naprawdę większość plansz to niedokończone szkice. Szkice które mogłyby być genialne i wgniatające w ziemie, bo artysta zdecydowanie pokazuje że ma nieograniczony potencjał. Tymczasem szkice a gotowe ilustracje to jednak nie to samo, po kilkukrotnym przejrzeniu mam niedosyt.
Więc moi drodzy, jeśli jesteście fanami Bisleya, macie setkę na zbyciu i chcecie nabyć szkicownik , to będziecie w 100 % usatysfakcjonowani. Jeśli chcecie nabyć album z pięknymi ilustracjami... Zróbcie sobie ksero kilku kartek.
Rysunek: Simon Bisley
Wydawnictwo: Hanami
Seria: Biblia
Liczba stron: 134
Format: 240x320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
ISBN-13: 978-83-60740-63-7
Wydanie: I
Data wydania: czerwiec 2011
Cena detaliczna: 105,00 zł
8. Uzumaki
Otwarłem komiks, przeciągnąłem nosem po papierze…. ach ten zapach nowego, świeżego druku. Nie wiem, czy też tak macie, ale ja każdą nową pozycję w mojej kolekcji najpierw testuję zmysłem zapachu. może to zboczenie, ale raczej nieszkodliwe, więc nie zamierzam się z niego w żaden sposób leczyć. Po tym rytuale tradycyjnie rozpocząłem szybkie wertowanie celem pobieżnego przeglądnięcia wstępnego i… po obejrzeniu zaledwie kilkunastu stron doszedłem do wniosku, że jednak zabiorę się do czytania.
Muszę przyznać, że historia całkiem mnie wciągnęła i odłożyłem komiks dopiero po przeczytaniu całości. Autor w bardzo ciekawy sposób przekształcił spiralę w symbol strachu, używając go następnie w różnych kontekstach i sytuacjach by potęgować napięcie i wyzwalać w czytelniku dreszcz emocji. Nie wszystkie elementy układanki wiążą się jak dla mnie w całkowicie logiczną całość, ale w końcu to nie komiks dokumentalny.
Jeśli idzie o stronę graficzną, to jest poprawna, miejscami przechodząc w dobrą, a nawet bardzo dobrą. Niektóre kadry naprawdę robią wrażenie i zapadają na dłużej w pamięć. Brakuje momentami typowego dla mangi cieniowania, dlatego czasem w rysunki trzeba się dobrze wpatrzeć, żeby wyłapać ich sens, ale ogólnie bardzo dobrze współgrają z treścią.
Natomiast sposób wydania komiksu nie do końca odpowiada jego objętości. Przy tak grubym tomiszczu jednak pasowałoby szycie i twarda oprawa, choć oczywiście wzrosłaby cena. nie wiem, ile klejona okładka będzie w stanie utrzymać taką ilość kart na swoim miejscu. Podsumowując, Uzumaki zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, fajna historia, ciekawe rysunki, komiks wart spędzenia z nim kilku chwil w mrocznym pokoju…
Jedyną wada, jaką się dopatruję, a może aż, jest fakt, że w najbliższym, ani w dalszym czasie raczej nie wrócę do tego komiksu. Jest to przygoda jednorazowa. Przynajmniej dla mnie.
Scenariusz: Junji Ito
Rysunek: Junji Ito
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
Seria: Uzumaki
Liczba stron: 640
Format: A5
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 9788374712323
Wydanie: I
Data wydania: czerwiec 2011
Cena detaliczna: 57,00 zł
niedziela, 10 lipca 2011
052# Buick gsx
Samochody muscle są czymś, co fascynuje mnie od dawna. Gdybym pływał w pieniądzach, nie kupowałbym audi, bm, merca czy innego współczesnego badziewia, jeździłbym amerykańskim pożeraczem paliwa. Gdybym pływał...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















